-
Czy ty jesteś normalny?! - Jimin otworzył oczy. Stał prosto na dachu własnego
domu, rozkładając ręce niczym Rose z Titanica.
Spojrzał w dół i ujrzał własną matkę, patrzącą na niego z wyrzutem i strachem.
Mimo porannego chłodu, była w samej piżamie i białym, puchatym szlafroku.
-
Mnie się pytasz?! - odkrzyknął i zachwiał się lekko, kiedy poczuł zimny podmuch
wiatru. Gdyby teraz zleciał, byłoby niewesoło.
-
Jiminie Park, spróbuj spaść z tego dachu, a przysięgam, że jeśli przeżyjesz, do
końca życia będziesz siedzieć uziemiony w swoim pokoju! - matka użyła
kolejności imię-nazwisko, co wskazywało na to, że jest mocno zirytowana. Wzięła
się pod boki, patrząc na jego poczynania.
Chłopak
westchnął, opuścił wolno ręce, ukucnął, a później zsunął się ostrożnie po
ciemnych dachówkach w stronę otwartego okna swojego pokoju. Wszedł do ciemnej
sypialni, chichocząc. Od dziecka miał zwyczaj śmiania się z byle czego. Słyszał
jak matka wraca do domu, mamrocząc coś o zawale w wieku trzydziestu siedmiu
lat, na co znów zachichotał. Pani Park miała w zwyczaju narzekać na pracę,
Jimina, problemy w państwie, Jimina, pieniądze, Jimina, rodzinne spotkania i
Jimina. Chłopak czasami zastanawiał się czy jego młodszy brat nie czuł się
czasem pokrzywdzony faktem, że matka przywiązuje więcej uwagi starszemu o dwa
lata szurniętemu nastolatkowi, który w tym roku kończył siedemnaście lat i
który aktualnie patrzył się rozmarzonym wzrokiem w blade niebo. W tym roku to
będzie coś. Nadszedł czas czynienia rzeczy, które zapadną w pamięć na całe
życie.
Jego
rozmyślania przerwał śmieszny dźwięk, brzmiący niektórym jak "apu!",
należący do aplikacji KakaoTalk, komunikatora pokroju WhatsAppa czy Line.
Chłopak sięgnął po telefon i odblokował ekran.
Taehyung: ayo
bro! Jak leci?
Jimin
uśmiechnął się lekko, myśląc o matce, która trzaskała na dole naczyniami.
Dostanie szlaban na tydzień przez wdrapywanie się na dach, o ile nie zostanie
wcześniej zakrzyczany na śmierć. Mama była przewrażliwiona na punkcie
bezpieczeństwa, od czasu gdy ojciec miał wypadek samochodowy i od tamtej pory
odwiedzali go na cmentarzu. Ale to było jakieś osiem lat temu, jak można do
tego czasu się nie ogarnąć? Potrzebowała terapii, definitywnie.
Okay Jimin, psychologiem to ty nie zostaniesz.
Okay Jimin, psychologiem to ty nie zostaniesz.
Jimin: Jak
leci? Siedzę w pokoju i czekam na wejście smoka.
Taehyung: ㅋㅋㅋ* znowu coś odwaliłeś?
Jimin: Nudziło
mi się i wszedłem na dach ㅎㅎ** no i mama mnie zobaczyła. Teraz dostanie nerwicy na stówę.
Taehyung: GRUNT
TO OPTYMIZM, MÓJ DROGI!
Jimin: ㅋㅋㅋㅋㅋㅋㅋㅋ
Z
Taehyungiem znali się od dziecka. Chodzili razem do podstawówki, bawili się w
piaskownicy, gonili wiewiórki, grali w Pokémony.
W ciągu kilkunastu lat zdołali pokłócić się tylko raz - trzy lata temu, o laskę
z równoległej klasy. Finalnie i tak wybrała kogoś innego.
Była
7:30, za półtorej godziny zaczynały się lekcje. Większość kumpli pewnie jeszcze
spała. Szczególnie Min Yoongi.
Yoongi był chyba najbardziej zaspanym, wiecznie niewyspanym oraz zmęczonym życiem człowiekiem w całym Los Angeles. Potrafił zasnąć zawsze i wszędzie, nawet w tak niewygodnych pozycjach, że nie dało się nie zastanowić choć przez sekundę nad stanem jego kręgosłupa. Yoongi mawiał, że jeśli istnieje coś takiego jak reinkarnacja, to w następnym życiu będzie kamieniem.
Yoongi był chyba najbardziej zaspanym, wiecznie niewyspanym oraz zmęczonym życiem człowiekiem w całym Los Angeles. Potrafił zasnąć zawsze i wszędzie, nawet w tak niewygodnych pozycjach, że nie dało się nie zastanowić choć przez sekundę nad stanem jego kręgosłupa. Yoongi mawiał, że jeśli istnieje coś takiego jak reinkarnacja, to w następnym życiu będzie kamieniem.
-
Dlaczego chcesz zostać kamieniem? - zapytał go kiedyś Tae, gdy siedzieli na
przerwie, patrząc jak Namjoon awanturuje się z nauczycielką o własny telefon.
Nastolatek
spojrzał na niego spod przymkniętych powiek i uniósł brwi.
-
Bycie kamieniem ma same plusy. Siedzisz sobie całe życie na takiej plaży,
patrzysz w horyzont, nic nie musisz i masz wszystko gdzieś. Gorzej jak cię ktoś
wykopie - zaśmiał się, kręcąc głową.
-
Zawsze byłeś jakiś specjalny.
Taehyung
słynął z niewybrednych żartów, sarkastycznych odzywek, rozwichrzonej grzywki i
charakterystycznego uśmiechu, który pomimo wrażenia szczerzenia się jak w
reklamie pasty do zębów, pasował do niego jak ulał.
Wspomniany
wcześniej Namjoon był uzależniony od multimediów, muzyki, zakupów i tlenienia
wywiniętych do tyłu włosów. Generalnie miał co chciał chyba od zawsze, więc
łatwo wpadał w dyskusje z nauczycielami, kiedy zwracali mu uwagę na ich zdaniem
niewłaściwie zachowanie czy chodzenie ze wzrokiem wbitym w telefon. Nastolatek
był jednak zabawny i kiedy chciał, mógł wywrzeć jak najlepsze wrażenie nawet na
samej królowej Anglii.
Poza
Namjoonem, Taehyungiem i Yoongim, w ich paczce był jeszcze Jungkook, zamyślony
i sprawiający wrażenie nieśmiałego czarnowłosy chłopak, obdarzony talentem do
mistrzowskiego wychodzenia z wszelkich akcji bez szwanku. Chyba jeszcze nigdy
za nic mu się nie oberwało; Jin, wysoki i dość spokojny nastolatek uwielbiający
gotowanie. Przez anielski wygląd i umiejętności w przyrządzaniu ciastek zyskał
sympatię matek przyjaciół i dzięki temu jeszcze nigdy nie odmówiono żadnemu z
nich, jeśli Kim Seokjin znajdował się obok.
Później był Hoseok, podobnie jak Taehyung roześmiany i sarkastyczny siedemnastolatek z zadziwiająco wielkim talentem i pasją w tańcu. Potrafił bezbłędnie powtórzyć chyba każdą choreografię, wyłącznie obserwując.
Później był Hoseok, podobnie jak Taehyung roześmiany i sarkastyczny siedemnastolatek z zadziwiająco wielkim talentem i pasją w tańcu. Potrafił bezbłędnie powtórzyć chyba każdą choreografię, wyłącznie obserwując.
Jimin
westchnął i schował telefon do kieszeni, po czym udał się do łazienki, a
później na dół, ponaglany krzykami rodzicielki.
*ㅋㅋㅋ -
często zapisywane jako "kekeke"; Koreańczycy piszą to zamiast
"hahaha", kiedy coś jest bardzo śmieszne.
**ㅎㅎ -
dosłownie "hh", oznacza "hahaha".
No comments:
Post a Comment